Superbohaterowie w akcji – bajka dla Mateusza

przez | 23 czerwca 2020
Mateusz zażyczył sobie bajkę, w której wystąpi co najmniej jeden a najlepiej nie tylko Spiderman, ale także Batman i Ironman. Niestety, szanując prawa firmy Marvel, nie przedstawimy opowieści z oryginalnymi imionami. Postawiliśmy więc w niniejszej publikacji je nieco „przerobić”. Szukasz pomysłu na prezent dla swojego dziecka? Zamów bajkę!

Jest godzina 5 rano. W domu Państwa Kowalskich wszyscy śpią. Nawet najmłodszy przedstawiciel rodziny – Mateusz, jak się zaraz okaże – superbohater… Nagle dzwoni telefon mamy Matiego.

– Haaaaloooo – słuchać głośne ziewnięcie mamy Mateusza.

– Czy Pani Ania, mama Mateusza Kowalskiego?

– Taaaak. Kto mówi?

– Pani Aniu, sprawa jest skomplikowana, ale i pilna – nie mam czasu na wyjaśnienia. Trzeba jak najszybciej obudzić naszego tajnego agenta Mateusza.

– Tajnego kogo? Skąd pan ma mój numer?

– Superbohater Matiman musi szybko wstać, potrzebujemy jego pomocy. Będę po niego za 10 minut.

Mateusz rusza na misję

Tajemniczy głos się rozłączył. Mama Mateusza wstała zdenerwowana, lecz jego tata ją uspokoił.

– Śpij Aniu, bo obudzisz naszego syna. Wczoraj długo graliśmy w piłkę nożną i na pewno jest zmęczony.

Wtem otworzyły się drzwi od ich pokoju.

– Ja już nie śpię. Dzwonili? Wiedziałem, że kiedyś to nastąpi, nareszcie! Mam już prawie 7 lat, musicie mi zaufać – powiedział Mati i zniknął za drzwiami. Jego rodzice jak rzadko kiedy nie wiedzieli co powiedzieć.

Mateusz wrócił po dwóch minutach ubrany w złoty, błyszczący strój z czarną literką „M” na środku.

– Muszę już iść. Nie martwcie się o mnie, jak wrócę wszystko opowiem. Na pewno to bardzo ważna misja. Śniadanie zjem po drodze – powiedział Mateusz i… wyszedł.

Mateusz! Mati!!! Wołania rodziców Mateusz a raczej Matiman już nie słyszał. Przyjechał po niego swoim czerwonym pojazdem marki Ferrari (wiadomo czerwony to najszybszy) superbohater w czarnym ubraniu zwany Blackmanem.

– Cześć Matiman. Jedziemy na spotkanie z Metalmanem i Flymanem. W górach działają przestępcy z grupy Czarne Koło, którzy chcą opanować twoje miasto Poznań a potem prawdopodobnie i inne miasta w Polsce. Dlatego potrzebujemy cię – powiedział Blackman.

– Pomogę wam. Tylko jedź trochę szybciej – powiedział Mateusz.

– Nie mogę, bo nawet czerwonym Ferrari można jechać tak szybko jak znaki drogowe wskazują. A jak nie ma znaków, to obowiązują przepisy – w mieście to tylko 50 km/h. Jak wjedziemy na autostradę przyspieszymy do 140 km/h, jeśli warunki drogowe pozwolą – odpowiedział Blackman.

Przygotowania superbohaterów

Mimo to droga minęła błyskawicznie, bo Matiman i Blackman mieli wiele wspólnych tematów do rozmowy. Ironman i Flyman czekali już we wcześniej przygotowanej kryjówce. Mieściła się ona w jednym z niedokończonych kompleksów Riese o nazwie Soboń, niedostępnych dla turystów. Ich historia jest fascynująca i tajemnicza, ale to temat na zupełnie inne opowiadanie.

Nie było czasu na długie powitania superbohaterów. – Flyman założył podsłuch i kamery w miejscu, gdzie pracuje organizacja Czarne Koło, mam nadzieję, że nikt nie słyszał jego bzyczenia – śmiał się Metalman.

–  Wiemy, że chcą zatrzymać w jednej chwili wszystkie samochody, autobusy, motory w całym Poznaniu. Wyobrażacie to sobie – stanie każdy pojazd co ma silnik. Wszystko za pośrednictwem superenergii. Już prawie ukończyli tę broń. Dodatkowo wyślą na drogi rowerowe innych swoich ludzi, którzy ułożą gwoździe a przez to opony rowerów się przebiją. Po co to wszystko? Poznaniacy nie dojadą do pracy a Czarne Koło w tym czasie zainfekuje biura wirusem – opowiadał Metalman.

– Koronawirusem? Zapytał Matiman.

– To coś innego. Ten wirus pozwoli kontrolować myśli ludzi i firmy zaczną pracować tak jak tego chce Czarne Koło. Zaczną spełniać ich wszystkie życzenia. Trzeba działać już teraz. Ja, Flyman i Matiman musimy ich obezwładnić i oddać policji, Blackman zostaje w bazie i będzie nam mówił, gdzie przemieszczają się wrogowie, a gdy zajdzie potrzeba wkroczy do akcji – zarządził Metalman i dodał: Jakieś pytania?!

Gdzie są drzwi?

Pytań nie było, wszyscy rozumieli jak ważna jest ta misja. Siedzibę Czarnego Koła zbudowano na szczycie wysokiej góry i jak sama nazwa organizacji wskazuje, budynek miał kształt okrągły. Flyman był na szczycie niemal równo z mającym napęd odrzutowy Metalmanem, bo jego skrzydełka pozwalają na superszybkie latanie. Matiman po raz pierwszy mógł wypróbować swoje tajne zdolności związane z unoszeniem się w powietrzu, więc już po chwili osiągnął szczyt. Blackman wszystko widział na ekranie swojego centrum dowodzenia – nie dojść, że superbohaterowie mieli na sobie mikrokamery to jeszcze zhakował sieć kamer Czarnego Koła. Naturalnie miał też łączność głosową z kolegami.

Superbohaterowie musieli się rozdzielić. Niestety, nigdzie nie było widać wejścia. Blackman jednak znalazł najsłabsze miejsca w budynku, którymi prawdopodobnie członkowie Czarnego Koła wchodzili do środka. Matiman użył lasera i wydrążył otwór w cienkiej warstwie muru. A właściwie w zamaskowanych, zamkniętych drzwiach.

– Wejdź i działaj po cichu. Blisko ciebie jest dwóch wojowników z pistoletami. I nie są one na wodę – ostrzegał Blackman. Matiman szybko ich wyśledził, gdyż zachowywali się głośno i natychmiast zareagował.

– Stać policja… Znaczy się nie policja, tylko Matiman, policja zaraz tu będzie – szybko się poprawił Matiman.

Trzeba mu wybaczyć, to jego pierwsza misja. – Nie sięgaj po broń, mam lepszą od ciebie i jestem szybszy – dodał od razu superbohater.

Przytaj także bajkę pod tytułem Tajemnica Elfa Optymisty

Potrzebna pomoc

Rywale postanowili nie ryzykować starcia z takim przeciwnikiem i Matiman mógł ich spokojnie zakuć w kajdanki, które stanowią nieodłączną część jego ekwipunku. – Zaprowadźcie mnie do maszyny tworzącej superenergię. Nie chcę używać przemocy, bo nawet z wrogami najpierw należy rozmawiać i negocjować a dopiero potem, w ostateczności, używać siły. A chyba nie chcecie zobaczyć jak działa ta broń laserowa?! Robi ładne wzorki, co nie – śmiał się Matiman pokazując dziurę w drzwiach zrobioną czerwonym laserem.

Flyman przedostał się przez otwór wentylacyjny w dachu. Trafił wprost do serwerowni, miejsca, gdzie są przechowywane dane komputerowe Czarnego Koła skąd zabrał cenne dyski z lokalizacją najważniejszych celów w Poznaniu. Jakie to cele? Między innymi siedziba urzędu miasta, producent prądu o nazwie Enea, fabryka samochodów marki Volkswagen, centrala zarządzająca wszystkimi sklepami Żabka. Po chwili natrafił na 2 informatyków, prawdopodobnie mieli przerwę w pracy. Ci zamiast zaatakować intruza, którym tutaj był Człowiek Mucha, na jego widok… zaczęli uciekać.  

– Czyżby moja sława dotarła aż tutaj? Pomyślał Flyman.

Metalman wszedł wybuchowo – jego wystrzał z najnowszego pistoletu stopniującego siłę rażenia był nawet przesadny. Należało jednak działać szybko, wszak Blackman powiedział mu, że na ekranie komputera widzi jak szef Czarnego Koła Xenox i jego kilku wojowników zamierzają odlecieć statkiem powietrznym najnowszej generacji. To środek transportu podobny do helikoptera, tylko mogący zabrać znacznie cięższy ładunek i od razu wzbić się w powietrzę. Załadowano na niego już maszynę do tworzenia superenergii. Gdy zobaczyli Metalmana, zaatakowali go, lecz ognioodporne ubranie Metalmana sprawowało się świetnie, przynajmniej do czasu. Nie ulegało bowiem wątpliwości, że nasz bohater ma kłopoty. Na szczęście słysząc hałas, szybko przybiegli w to miejsce Flyman i Matiman.

Tajna broń

– Tylko ostrożnie – krzyknął Metalman. – Oni mają ze sobą fiolki – szklane naczynia, z tym groźnymi wirusem, o którym wam mówiłem. Nie mogą się rozbić o ziemie, bo będziemy mieli przechlapane. Dlatego ich jeszcze nie załatwiłem – próbował zgrywać twardziela Metalman.

W tym momencie Matiman postanowił sięgnąć po swoją zdolność, o której nawet nie wiedzieli inni superbohaterowie – oprócz dużego lasera miał bowiem także znacznie mniejszy, niebieski, służący do obezwładniania przeciwników. Jego zasięg to 5 metrów a w takiej odległości właśnie był Xenox i jego koledzy. Matiman zadziałał błyskawicznie i wrogowie nie mogli się ruszyć.

– Dziękuję za pomoc chłopaki, ale dałbym sobie radę – śmiał się Metalman.

W tym czasie bohaterowie usłyszeli dźwięk helikoptera. To Blackman po nich przyleciał. – Wezwałem policję, zaraz tu będą. Zmykamy. Trzeba szybko odstawić Matimana do domu.

– Wcześniej musimy jeszcze złożyć wizytę członkom bandy Czarnego Koła z Poznania. Mam dysk z ich komputera a Matiman jako mieszkaniec Poznania pomoże nam ich znaleźć. Mieszkają przy ul Głogowskiej niedaleko Targów Poznańskich, przy ul. Matejki – obok Palmiarni oraz przy ul. Krańcowej, blisko zoo – powiedział Flyman.

– Może nawet pomogą moi rodzice – śmiał się Matiman.

Kanapka od mamusi

Rodzice Matimana nie martwili się aż tak o syna – Blackman przesłał im dostęp do streamu z akcji. Tylko dzięki temu nie zaczęli szukać syna, choć jak każdy w takiej sytuacji drżeli o bezpieczeństwo Mateusza. I cały czas nie mogli uwierzyć w tą całą historię.

– Dziękuję, że mi zaufaliście. Nie mogłem wam wcześniej zdradzić sekretu o moich mocach. Tylko proszę nie mówcie nikomu. Matiman musi dalej pomagać. A teraz poproszę o kanapkę z szynką i pomidorem – śniadanie od Blackmana było dobre, ale od rodziców jedzenie jest najlepsze – powiedział po powrocie Mateusz.

Polecamy bajkę o poznańskich pyrach i rogalach

Pomysł na prezent

Szukasz pomysłu na nietypowy prezent dla swojego dziecka? Zamów bajkę! Napisz, zadzwoń, stworzymy koncepcję i opowieść https://bajkanazamowienie.pl/oferta/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *